Hello, good morning, how You do?


What makes your rising sun so new?
I could use a fresh beginning too
All of my regrets are nothing new



„ostatni dzień- zarazem pierwszy dzień reszty życia mojego” | poniedziałek, 28 stycznia 2008 20:03:33
Matko, jaka jestem zmięta. Albo jeszcze nie przeszłam do trybu feryjnego, albo w tym roku taki tryb w ogóle mnie nie czeka. A biorąc pod uwagę moje plany na najbliższy czas- raczej to drugie. Jak głosiły opisy co poniektórych „najlepiej śpi się w godzinach 9-13” tudzież „fajni ludzie mają wolny czas w piątki miedzy 16 a 20”. Otóż ku wielkiej, wrednej radości Wadowskiego i Lecha mam plener rysunkowy i codziennie umierając, wstaje o godzinie 8, 4 godziny rysuje (czasem większość czasu zajmuje mi myślenie – ach to projektowanie :] ), a potem idę na wykład z historii sztuki. Zaczynam się nieco stresować tym, że dotychczas określenie ‘chodzę na wykłady’ jest najmocniejszym, jakiego mogę użyć w tej materii. Jak jeszcze ktoś mnie zapyta, w jakim stanie jest moja prezentacja maturalna, to pogryzę. Jeszcze 100 dni.
Przechodząc płynnie do tematu studniówki- była. Było fajnie. Nogi bolały.

A teraz żeby przeżyć piję kawę, słucham Kultu, patrzę się tępo w ekran komputera, piję czekoladę, mówię sobie, że maturę można zdawać co roku. I powiem Wam, że całkiem pomaga.

Ostatnio zaniedbuje bloga, bo moje lenistwo osiąga szczyty, wmawiam sobie, że nie mam czasu i najważniejsze- nie mam siły się wywnętrzać w „notkach”. A ostatnio niestety za dużo jest materiału na ‘szczere rozmowy’, a za mało na ‘pieprzenie bez sensu w internecie’.


Z serii Refleksje Na Zakończenie: jestem złym człowiekiem, ale Tarnawski też, więc czuję się pocieszona.

komentarze [2]
dolce


Szopka, szopka i po świętach. | niedziela, 6 stycznia 2008 14:13:35
Czym więcej się w życiu dzieje, tym mniej ma człowiek ochotę na pisanie czegokolwiek na blogu. To tak okrutnie nie dorasta do intensywności życia. Jednak ostatnio zrobiło się nudniej, a poza tym czuję się w pewnym stopniu winna nieaktualności moich wpisów. No to może po kolei.

1. Szopka. Dla mnie największym sukcesem jest, że wszyscy wyszli z niej mniej lub bardziej żywi. Osobiście ciężko jest mi sobie przypomnieć, kiedy czułam się tak wymięta jak przed Świętami. Generalnie zapieprz z przyspieszeniem. Pylica w piwnicach, porażka na cenzurze, próby 9-19 codziennie, zbieranie ochrzanu od Orkisza, opieprzanie innych, nerwy, nerwy, nerwy, próba generalna (ha ha ha). No i 6 przedstawień. ”Stara rura”, buziaki od dyrektora. I wielka satysfakcja. Gratulacje i niegratulacje i ta najcudowniejsza w świecie atmosfera, gdy stoi się na scenie w czasie piosenki końcowej. Chociaż nadal jestem zdania (takiego jak w zeszłym roku): „nigdy więcej szopki”, to i tak wiem, że za 10 miesięcy pojawię się w auli szkolnej. Szkoda tylko, że już nikogo nie nauczę żadnej choreografii. A może … :)

2. Święta! Minęły prawie tak szybko jak szopka. Zdecydowane lenistwo+ rysowanie garnków+ poszopkowe party+ nasza-klasa.pl. Kto by pomyślał, ze mam zamiar w tym roku zdawać maturę. Sylwestrowe prawie-szaleństwo, czyli dokładnie to, na co miałam ochotę. Spotkanie dwóch rekinów gadulstwa zakończyło się 19-to godzinnym plotkowaniem, przerywanym na picie i jedzenie. Na wiele rzeczy można spojrzeć inaczej po czymś takim. Na przykłąd kremówki: można skutecznie obalić teorię, że są bezwględnie fanastyczne. A pzrecież wydawało się to niemożliwe ;-) No i obejrzałyśmy też Blair Witch- pisk był dokładnie taki, jakiego można było się spodziewać po pięciu dziewczynach. Z tym, ze bałam się tylko ja i Gorzat ;-)

3. Studniówka? Taaaaak, zapowiada się impreza życia ;]


[W tym miejscu miał być jeszcze jeden akapit. Co najmniej.]


„Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze. Zobaczysz jaką poczujesz ulgę gdy przestaniesz.” Forrest Gump

komentarze [5]
dolce






Szablony wykonał: Htsz, pobrano z: Szablony.Blogowicz, powered by Blog, pomoce blogowe