Hello, good morning, how You do?


What makes your rising sun so new?
I could use a fresh beginning too
All of my regrets are nothing new



będzie lepiej... | niedziela, 25 marca 2007 22:16:25































Nie, nie pochwalę się miejscem i wcale nie dlatego, że jestem skromna.
komentarze [12]
dolce


poranione serca | sobota, 17 marca 2007 18:19:49
Najbardziej nie lubię pory dnia, kiedy słońce chowa się za widnokręgiem i nastaje szarogranatowy okres przejściowy między dniem i nocą. Ściemnia się. I pada. Pada i wieje. Strugi deszczu spływają po szybie tworząc dróżki i alejki, potykają się o szklane nierówności. Mogłaby być burza, ale nie. Po prostu pada.
Zdecydowanie za jest za cicho. I dużo za dużo myśli. Ale gdyby było głośniej, to chyba rozwaliłoby mi głowę. I chyba sama nie wiem o co mi chodzi, nie chcę być ani tu, ani gdzie indziej
-…nie wiesz?
Wiem. Nieuleczalne słowa i poranione serce.


Zadziwiające jak głęboko można wydrążyć dziurę w sercu człowieka. Wszystkie wiertła idą w odstawkę, kiedy do akcji wchodzi słowo. Bezkonkurencyjny zawodnik. Niesamowite, że tej dziury nie da się niczym wypełnić. Później się zapomina, jasne. Ale ten durszlak zawsze przecieka. A potem strużki wspomnień spływają po wnętrzu człowieka, tworząc kanały i korytarze. Tak trudno nimi przejść i zrozumieć. Jeszcze trudniej przejść i walnąć łopatą wspomnienia między oczy.



A są też słowa, które leczą. I dzięki nim masz latarkę i łopatę. I żadnych durszlaków się nie boisz. Powiem tylko: rekolekcje 2007 i ks. Piotr Pawlukiewicz.

komentarze [10]
dolce


"Dla Ciebie..." | niedziela, 4 marca 2007 14:23:57
To było naprawdę coś. Tłum ludzi podskakujący w rytm tej samej melodii, setki rąk wyciągniętych do góry, kilka dziewczyn niesionych po sali, aparaty i komórki ponad głowami fanów. Wszyscy śpiewali a słyszeli tylko Rojka. Niesamowite :). On i gitarzysta szaleli na scenie- warto było ich zobaczyć.
Taka rada: Jeśli przypadkiem na jakimś większym koncercie znajdziecie się prawie pod sceną podczas wolnych kawałków, to spróbujcie się stamtąd ulotnić ZANIM zaczną grać Peggy Brown lub coś równie pogowyzwalającego. Zwłaszcza, jeśli jesteście drobnymi dziewczynami, 1,60 m wzrostu. Na szczęście był tam też balkon i schody. Inaczej z pewnością wszyscy byśmy zginęli.
No i rzucali koszulki.
Ja: „Jak Ci się udało złapać koszulkę?!”
Jizo: „Ktoś złapał, a ja mu wyrwałem” ;]

Szkoda, naprawdę szkoda, że gitarzysta potrzebował wszystkie piórka, czy tam kostki, a nawet struny ze swojej gitary :)

Rozwrzeszczane groopies, w które bawiliśmy się po koncercie nie dostały niestety przepoconej koszulki Rojka, ale uzyskały autografy na biletach, koszulce (dostałam ją od Jiza), a nawet trampkach (to już Kasiek) od innych członków zespołu. Trzeba dodać, że na tle naszej hordy obsesyjnych fanek prym zdecydowanie wiódł Jizo ;)







A dzisiaj chciałabym iść z Tobą na spacer. Ale nie wiem jak się nazywasz i czy w ogóle istniejesz.

komentarze [11]
dolce






Szablony wykonał: Htsz, pobrano z: Szablony.Blogowicz, powered by Blog, pomoce blogowe