Hello, good morning, how You do?
What makes your rising sun so new?
I could use a fresh beginning too
All of my regrets are nothing new
happy birthday | poniedziałek, 26 lutego 2007 09:21:12
Jak bystrze co poniektórzy z Was zwrócili uwagę ostatnio zgłosiłam swój zielonkawy wywnętrzacz do ocen blogowych. Dostałam cudną i kształtną dwóję, problem polega na tym, że nad nie wiem, co powinnam poprawić. No ale może to takie prawidła konstruktywnej krytyki, a ja się nie znam. A może ten blog jest wybitnie nie fajny… Tak myślicie? To czemu go czytacie do cholery?! Hehe, no ale generalnie wszelkie uwagi na jego temat polecam zostawiać w komentarzach chętnie przeglądnę, przeczytam, rozważę, wprowadzę w życie i takie tam.
Tymczasem obijam się namiętnie, pozostając w domu. Bynajmniej nie z własnej woli. Tak jak cześć mojej rodziny w postaci mamy, tak mnie zaatakował bezczelnie wirus i wcale mi to nie na rękę. Pakuję w siebie tonolitry lekarstw, byle by tylko wyzdrowieć, przede wszystkim ze względu na treningi.
A tak poza wszystkim to generalnie nadeszła era osiemnastek. W sumie to mi się coś nie zgadza, zakładając, że dalej mam 10 lat :/ Jak sobie myślę, że jeszcze trochę i będę studentką, za chwile zrobię prawo jazdy i dostanę dowód to mnie to przestaje śmieszyć, a zaczyna przerażać. Niby sobie umiem radzić, jestem samodzielna /w miarę/ i raczej rozsądna, ale nooo błagam, dorosłą bym się nie nazwała. Ani dziś, ani za pół roku, a mam nadzieje, że za rok też nie. Nie śpieszy mi się, żeby wejść w świat dorosłych. Wydaje mi się, że jest on pozbawiony marzeń, ogołocony z uczuć, że uśmiercone są wszystkie ideały. Nie ma to jak brutalne zweryfikowanie celów i dążeń przez zderzenie z rzeczywistością. I może wyda się Wam to naiwne, ale chcę jak najdłużej pozostać na granicy. Życzyłabym sobie, żeby za 10 lat niektóre rzeczy raziły mnie w „dorosłym świecie” tak bardzo jak dziś. Tak, dzieci są naiwne. Ale jak to stwierdził Charles Chaplin „Kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym.” Osobiście dopracowuje jeszcze ten pierwszy wzorzec ;)
Najlepsze życzenia osiemnastkowe dla Jiza. W pewnych kwestiach nigdy nie dorastaj! ;)
komentarze [8]dolce
o szczęściu słów kilka | niedziela, 11 lutego 2007 21:52:20
Chciałabym wleźć na drzewo, naprawdę duże. Na ogromniastego baobaba. Chciałabym usiąść na najwyższej gałęzi i usłyszeć cichutki szum trawy- prawdziwy spokój. Popatrzeć w ciemne jak roleta w moim oknie niebo i zrozumieć, tak naprawdę, na czym polega moja wartość. Pogibać się trochę na konarze i przez chwilę być przekonaną, że mogę dokonać wszystkiego. Że mogę zmienić świat. Chciałabym posłuchać nocy, by zrozumieć, że cisza nie istnieje. Wszędzie są szepty, których ludzie nie chcą usłyszeć. Chciałabym je usłyszeć.
I siedzieć tam, nie bojąc się wysokości.
'Chciałabym być samicą smoka.
Bo bezpiecznie.'
komentarze [10]dolce
so nice, so sweet | czwartek, 8 lutego 2007 19:08:45
Czasem tak jest, że gdy stoję w tramwaju, jedyne o czym marzę, to żeby usiąść i poczytać książkę. Nie mogę puścić na fula mp3 bo właśnie rozładowały się baterie. Z nadzieją czekam na kolejny przystanek. Ale czasem nic nie idzie tak jak powinno. Bo zaraz wsiadają babcie z wyrazem twarzy łowcy, widzącego przyszłe trofeum i z ogniem w oczach rzucają się na każde zwolnione miejsce. Po czym wchodzą wrzeszczące na cały tramwaj, chichoczące gimnazjalistki. Wszystkie 3 takie same. Obstawiam, że fanki blog27. Teraz już wiem, że nigdy więcej nie zapomnę o bateriach. Ale jest ok. Przynajmniej nikt nie atakuję mnie wielkim jak ruski czołg plecakiem…hmmm czyżby za wcześnie powiedziane? Niestety już wtedy podejrzewam, że będzie gorzej. Sytuacja jest podręcznikowa: mniej więcej w okolicach przystanku „AWF” do tramwaju zaczynają wsiadać różowe blondynki i bandy dresów. Bez obrazy dla wszystkich mieszkańców huty, ale gdy w jednym miejscu i czasie zbiera się taka „śmietanka” to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Ale gdy pół trasy jedzie się z ubranymi wybitnie sportowo dżentelmenami, umilającymi sobie podróż słuchając dzwonków w komórce to już wiadomo, że druga opcja będzie bardziej adekwatna. Dodatkowo przed oczami roztacza się wyjątkowo różowiasta wizja tygodnia w którym zasada 2-sprawdzianów- -to-czysta-fikcja i wtedy zazwyczaj ogarnia mnie zwątpienie, a czasem nawet być może przez głowę prześlizgnie się myśl, że życie jest z j e b a n e.
Wtedy wracam na Kazimierz, włączam „Motylka” (patrz: linki), muzykę, zabieram jakąś książkę i mówię sobie „ Jest Okejjj” ;) bo zawsze kiedyś przyjdzie dzień, kiedy znowu jest okeeej!
komentarze [10]dolce
Hello Victoria, so glad to see you | czwartek, 1 lutego 2007 16:59:22
„Australopiteki zmieniły dietę na mięsożerną, dlatego nie musiały jeść cały czas, żeby mieć dużo energii. Wolny czas poświęcały na myślenie… I tak powstał dynamit”
Dodałabym od siebie, że jeszcze parę innych rzeczy^^
To taki fragment wypowiedzi ustnej kolegi na lekcji biologii. Całkiem zgrabnie to ujął, nie uważacie? Przychodzi mi na myśl cytat z jednej prof.: „Masz twarz niezaoraną wiedzą”. A uczyć się trzeba, żeby dobrze zdać maturę i dostać się na studia i mieć tak przerąbane jak nasi koledzy i koleżanki- studenci w czasie sesji. Zaczynam rozumieć, czemu niektórych nie śmieszą żarty o studentach i dlaczego absolwenci naszej zacnej placówki edukacyjnej, zwanej potocznie Nowodworkiem, tak bardzo tęsknią do jej kamiennych murów opatrzonych łacińskimi sentencjami. Też pewnie będę tęsknić, a tymczasem codziennie rano w okolicach godziny 7 aż krzyczę w radosnych uniesieniu, myśląc o kolejnym cudownym, szczęśliwym szkolnym dniu, w którym absolutnie nikt mnie nie wkurzy, nie będę miała ochoty żadnego nauczyciela przebić na wylot bagnetem i nigdy mi do głowy nie przyjdzie chęć ucieczki po 2 pierwszych lekcjach. I powiem Wam, że nie ma w tym zdaniu aż tak dużo ironii jak sądzicie, bo w tygodniu poferyjnym, (który jeszcze trwa, aczkolwiek ku końcu się ma :P) mam nadzwyczajną satysfakcję ze zdobywania wiedzy. I całkiem mi to pasuje. Szkoda, że już teraz wiem, że absolutnie każdy rodzaj satysfakcji osiągnie stan rozstrojenia równy stanowi szkolnych dzwonków ostatnimi czasy najdalej w poniedziałek a najpewniej jutro. W każdym razie w momencie gdy nauczyciele się rozkręconą na dobre. A uwierzcie mi, nauczyciele w Nowodworku są w tym piekielnie dobrzy: przyspieszenie do setki jak najnowszy model porsche. A jak już zaczęłam o dzwonkach to może cos więcej, w końcu nie każdy chodzi do I LO (serio?!). Być może ta całkowicie abstrakcyjna sytuacja przyczyniła się do mojego nader dobrego samopoczucia. W końcu takie właśnie sytuacje tygryski lubią najbardziej^^ Otóż dzwonki ogłosiły strajk, z powodu zbyt częstego zmieniania godzin ich pracy. Protest polega na tym, że dzwonią kiedy chcą, a najczęściej w ogóle nie dzwonią. Mimo, że niektóre lekcje odbywają się dłużej niż powinny to i tak jest zabawnie :-). Nie jestem pewna, czy dzwonki mają sprecyzowane żądania, w każdym razie pertraktacje trwają. Podobno dzwonki szkolne są górą.
Na koniec zupełnie już z innej beczki: Dream Theater. Obiecałam komuś recenzję, ale ten ktoś wyjechał sobie gdzieś na 3 tygodnie (podobno do Afryki :P), więc stwierdziłam że mogę to w sumie na blogu napisać, co by przy okazji zachęcić innych, a ktosia uprasza się serdecznie o lekturę niniejszej notki. A więc. Rock progresywny zaskoczył mnie mile. I w sumie nie widzę sensu przytaczania żadnej definicji, najlepiej posłuchać sobie jakiś fragmentów utworów choćby właśnie DT. Niesamowite jest to, że tyle artyzmu może być ujęte w kawałku rockowym. Cała płyta (Metropolis Pt 2) na akty i sceny. Wszystko tworzy jedną całość, opowieść, gdzie wspólne są pewne motywy. Równocześnie każdy kawałek jest totalnie inny, jedyny w swoim rodzaju, tak, że mógłby funkcjonować osobno. Od lirycznych, romantycznych ballad, poprzez elementy klasycznego rocka aż po zupełnie zaskakujące połączenia z innymi rodzajami muzyki. Można tego słuchać bez przerwy i chyba nie ma możliwości, żeby się znudziło, bo za każdym razem słyszy się coś jeszcze, na co nie zwróciło się uwagi poprzednio. I to nie tylko dlatego, że niektóre utwory trwają po kilkanaście minut. Na początku najbardziej zaskoczyło mnie to, że piosenki, gdy słucha się ich po kolei, tworzą płynna całość. I trudno mi się słuchało długich fragmentów zupełnie bez wokalu. Teraz już mi to nie przeszkadza. No nic, bo się robi notka olbrzym. Zachęcam każdego do DT. Pozdrawiam od siebie dzwonki, nowy szkolny samorząd (ha ha ha). W oczekiwaniu na piękny weekend.
komentarze [4]dolce
Szablony wykonał:
Htsz, pobrano z:
Szablony.Blogowicz, powered by
Blog,
pomoce blogowe